Ruszyłam kilka tematów związanych z tatą, tj. ubezwłasnowolnienie i staranie się o miejsce w ośrodku w O. Ta druga sprawa, to pomysł mamy, bo podobno jej będzie wygodniej go odwiedzać. Nie chce mi się z tym dyskutować. DPS w O jest ośrodkiem, w którym duża część pensjonariuszy, to młode osoby chore psychicznie, nadaktywne, ale, że na miejsce trzeba czekać koło roku, to nie ma się czym martwić. Na inny pomysł mamy - żebym zabierała co niedziela ojce ubrania do O. i ona będzie je prała, asertywnie postawiłam się. W ogóle jestem wkurzona ! Niemal całe moje życie słyszałam na temat ojca same przykre wypowiedzi ze strony mamy... a teraz okazuje się, że był wspierający, dający poczucie bezpieczeństwa, dbający !!!
Odkryłam wczoraj, że dużo lepiej widzę, gdy czytam
Zabójczą biel, kiedy książka odsunięta jest od wzroku na odległość ręki :))
No i zakochałam się w tych
ciastkach. Upiekłam je drugi raz. Chociaż aż mnie za uszami skręca ze słodyczy, to przypomina mi się przesyłka od eM. i czuję się zaopiekowana :*
A tymczasem za oknem...
O! wspaniałe są te ciastka, dla mnie trochę za słodkie. No ale kruche i maślane... jak mogłyby nie smakować:)
OdpowiedzUsuńZrobiłam też trochę inną wersję, zamiast białej dałam mleczną czekoladę, a zamiast żurawiny orzechy i migdały. Lipa ! :))
Usuń