czwartek, 10 stycznia 2019

G./04 [09.01.2019]

Jeden z piękniejszych dni od jakiegoś czasu w tym sensie, że poczułam spokój, który niesie rutyna i powtarzalność. Nie miałam napiętego dnia, po pracy zrobiłam zakupy, wpadłam do mamy. No tak, tu zaliczyłam wkurw, a mam coraz mniej przestrzeni na jej (mamy) fanaberie i zmiany zdania. Cyklicznie powtarza się sytuacja, gdy kupuję coś drogiego ("mega-cudowną" szczotkę, garnki czy ostatnio preparat na porost włosów) po czym ona (mama) przemyśli i pragnie, bym to coś zwróciła, ponieważ - "coś tam z dupy" - rzecz rozjeżdża się z jej wyobrażeniami w zakresie cudowności za tę cenę. Choć to mocny akcent, ale jednak banalny, przyziemny i w sumie bez znaczenia. Preparat dałam D., niech ćwiczy porost :)

Na poczcie udało mi się odebrać decyzję z PFRONu dla ojca. Pomimo, że mieli zastrzeżone wysyłanie listów do mnie, to kto by się tam (w urzędzie) przejmował... Więc wyłącznie dzięki chwilowo dobrej woli, wyjątkowo mendowatej pani w okienku, dostałam list.

Wypłynęło wreszcie na powierzchnię też coś, czego się nie spodziewałam. Dopiero teraz poczułam (strach, pustkę, przerażenie), że to grudniowe zdarzenie mogło zakończyć się zupełnie inaczej. 

2 komentarze:

  1. A z pocztą to gratuluję. Wszechobecne RODO w kwestii poczty tak mi utrudniło życie, że głowa mała. Kiedyś dzwoniłam, żeby dopytać czy list polecony to jakiś pilny, urzędowy. Teraz nie ma opcji, żeby pani w ogóle podjęła temat:/ Mimo że moje panie na poczcie nie są ani trochę mendowate - rozumiem je, przepis jest przepisem i w sumie im równie mocno daje się we znaki, co petentom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może ja jestem rozgarnięta jak kupa siana, ale RODO jest dla mnie jakimś idiotycznym pomysłem... Gdy rejestrowałam się do okulistki, to musiałam wysłuchać ponad minutowego nagrania w spr. administratora danych osobowych, a jednocześnie wiedząc jaki mają "porządek" w ZUSie mam im "oddać" akta osobowe ale w najbliższym czasie na druku wyrejestrowania z ubezpieczeń będę musiała podać podstawę prawną i będzie miał dostęp do tego Bóg wie kto...

    OdpowiedzUsuń