czwartek, 7 lutego 2019

eM./09 [06.02.2019]

Skończyłam słuchać "Siostry" Miniera. Po Nesbo to mój ulubiony autor kryminałów, bardzo też lubię czytanie Piotra Grabowskiego, i tak jak Harry Hole zawsze ma twarz Mariusza Bonaszewskiego, tak Martin Servaz w mojej wyobraźni wygląda jak Piotr Grabowski. Z radością odnotowałam fakt, że pojawiła się już "Zabójcza biel", więc - mimo że musiałam rano bardzo wcześnie wstać - posłuchałam kilkadziesiąt minut. Czy tylko ja nie bardzo rozumiem, dlaczego Robin wyszła za mąż za Matthew? Skoro przez całe swoje wesele myśli tylko o tym, aby nareszcie wyjść i porozmawiać ze swoim (byłym) szefem? Nie doszukuję się afektu w stronę Cormorana ale bardzo dziwi mnie fakt, że w chwili ślubu i wesela panna młoda w ogóle tym się nie cieszy, nie interesuje a wręcz męczy sytuacją. Czy ta rozmowa o robocie u detektywa ucieknie, czy co?

Wczoraj od 16 przymusowy post i odstawienie od herbaty i kawy. Więc oczywiście myśli krążyły wokół niski makaronu, kieliszka wina i filiżanki kawy:) A kurier dostarczył książkę z wydawnictwa. Może wyolbrzymiam ale jakoś poczułam się mile połechtana, kiedy na odwrocie okładki przeczytałam adnotację: Egzemplarz przedpremierowy przed ostateczną korektą. Trochę jakbym dostąpiła wtajemniczenia;) To teraz muszę zacząć czytać, zanim przeczyta reszta polskich czytelników!;)))

Rano piosenka. I obraz. Urzekła mnie ta tańcząca dziewczyna. I chyba trochę przypomniała czasy, kiedy byłam taką wiotką trzcinką. Przecieram oczy ze zdumienia, bo nie rozumiem - dlaczego wtedy tak bardzo mi to przeszkadzało???
A całokształt wybitnie wpływa na dobry nastrój. I słońce, które wczoraj i dziś - również. Jacek z Wir donosi, że widać już przebiśniegi i ranniki. A ja donoszę, że ptactwo z rana coraz bardziej hałaśliwe! Jest coraz bliżej, wiosna!


3 komentarze:

  1. Cieszę się, że kolejny tom Miniera jeszcze przede mną. Dla mnie podobnie, Servaz ma twarz Grabowskiego i nijak nie pasował mi ten filmowy ! A ja rozumiem Robin, czasem tak człowiek brnie w coś, mimo że czuje, że to zły wybór, ale jest nadzieja, że wrócą "te lata minione", dobry czas, są oczekiwania ze strony rodziny, ich nakłady finansowe itd.
    Bosz ! Ale jestem z Ciebie dumna i gratuluję książki do zrecenzowania. I wiesz, że mam wrażenie, że to jest Twoje miejsce, idealne dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja właśnie chciałabym, żeby Robin była szczęśliwa z Matthew, żeby to była książka o fajnej parze współpracowników bez tego romansowego podtekstu, żeby nie było tak schematycznie:)
      ech... dziękuję. muszę ją jeszcze przeczytać. i zrecenzować. aaaa! czy muszę dodawać, że jakoś wybitnie źle czuję się kiedy mam czytać niejako pod przymusem?;)))

      Usuń
  2. Domyślam się, że to sprawka presji... Ale i tak jestem przekonana, że zrecenzujesz ją rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń