wtorek, 12 lutego 2019

eM./10 [12.02.2019]

Ależ mamy pracy, biurowo zagrzebana jestem po uszy, a w dodatku moja samodyscyplina jest na tak mizernym poziomie, że nie ma opcji aby siąść przy komputerze o 8 i z małymi przerwami pracować do 16. Może powinnam tę domową część zamknąć na kłódkę?;)
W czwartek odebrałam swoje wyniki. Trochę niski poziom dobrego cholesterolu, reszta tak bardzo w normie, że nijak nie potrafię doszukać się żadnej choroby. Nawet te dodatkowe badania tarczycowe są ok (skoro norma jest do 34 a ja mam akurat 34). Jedynie poziom (a raczej niedobór) witaminy D zatrważający. Ale tu powinna wystarczyć konkretna suplementacja.
W piątek pojechałam na paznokcie. Tym razem zdecydowałam się na krótkie i bardzo naturalny blady róż. I umówiłam kolejne terminy aż do maja. 
W niedzielę rodzinnie poszliśmy na obiad do restauracji. Jedliśmy w pośpiechu, bo G. bardzo słabo się czuł. Teraz trochę żałuję, bo mogliśmy odłożyć ten urodzinowy obiad na przyszły tydzień. Do miasta pojechaliśmy samochodem na minuty. To podobno tania alternatywa dla taksówek. No nie wiem... rachunek wyniósł nas 20 pln a to niedziela, nie było korków, itp. Wracaliśmy Uberem - czyli z kierowcą - i zapłaciliśmy 17 pln. Ale to chyba tylko świadaczy, jak bardzo Uber wyzyskuje swoich kierowców:(
Wczoraj rozmawiałam z A., poprosiła mnie o pilnowanie domu i opiekę nad psami podczas jej wyjazdu. Nie wiem, jak to zorganizować - nie bardzo wyobrażam sobie samotny tygodniowy pobyt w tym domu, na odludziu. Nie chesz G. pobyć tam ze mną?;) No i tak od słowa do słowa - zostaliśmy zaproszeni na spędzenie świąt wielkanocnych w Kotlinie. Widok gór wprawia mnie w taką błogość, a perspektywa wiosennego spaceru na ukochaną górę... No nie umiem się nie cieszyć:)


2 komentarze:

  1. Nie dziwię się z tą samodyscypliną. Trzeba naprawdę dużego samozaparcia, żeby w domu pracować w regularnych godzinach... U mnie pewnie miałabym "jeszcze tylko pomaluje jeden pokój i już się biorę za papiery" :)
    Kurcze, zazdroszczę, że tak dobrze znosisz hybrydę. U mnie o 2-3 m-cach paznokcie są w opłakanym stanie, miękkie jak papier.

    eM. gdyby tylko istniała możliwość teleportacji, to chętnie spędziłabym ten tydzień z Tobą. Ale na myśl, że znowu musiałabym się spinać organizacyjnie na każdym froncie jest mi słabo :)

    Coraz bardziej przywiązuję się do wizji Waszego życia w Kotlinie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz... ja po sciagnieciu zelu nakladam kolejny wiec wlasciwie nie wiem, w jakim stanie sa moje paznokcie bo zawsze sa sztucznie utwardzone.

      w domu czas niesamowicie szybko leci. wstaje o 7:30, zjem sniadanie, sprzatne kotom a juz jest 11! jesli jestem sama w domu to jeszcze potrafie sie do czegos zmobilizowac ale kiedy sa moi panowie - no nijak:)

      Usuń