Odwołałam naszą krakowską rezerwację. G. przez chorobę ma dużo zaległych sprawdzianów i kartkówek, ktoś musi go do tego przygotować i przypilnować. Poza tym chyba zbyt optymistycznie oszacowałam zdolności (a raczej chęci) płatnicze naszych kontrahentów, sporo musieliśmy wyłożyć na materiały a płatności zapewne wrócą nie wcześniej niż w połowie marca. No i zatrważającą kwotę pochłonęła naprawa rozrządu w samochodzie. A po rozmowie z M., która przekonała mnie, że Kraków najpiękniej poznać późną wiosną lub wczesną jesienią uznaliśmy, że może faktycznie to nie jest sprzyjający czas? Może zamiast zamglonego Krakowa lepszy będzie marcowy weekend w Tatrach, gdzie po feriach ceny spadły i nie powinno być tłumów? Zobaczymy.
Na obiad zrobiłam pieczone ziemniaki z sosem czosnkowym. Podobno ziemniaczek rozumie - wczoraj wybitnie potrzebowałam zrozumienia skoro w dwie osoby zjedliśmy kilogram ziemniaków! Na swoje usprawiedliwienie dodam, że po obraniu i upieczeniu było tego tyle, że zmieściło się na małych talerzach;)
Z Krakowem może i tak, część ewentualnych atrakcji jest czynna dopiero od 1 kwietnia.
OdpowiedzUsuńA daj spokój, z obierkami wyrzucone ze 30 dkg dobrodziejskich ziemniaczków, to co to zostało ? Garstka Pani, garstka :)
no właśnie. M. mówi, że prawdziwie urokliwy Kraków to ten z kawiarnianymi ogródkami, ze muzyką na żywo graną na Kazimierzu, zazielenionymi Plantami. no to już mnie dostatecznie przekonało:)
Usuń