środa, 6 lutego 2019

G./10 [01-05.02.2019]

Wreszcie skończyłam rozliczenia w br1 i br2.

Naprawili mi wycieraczki w samochodzie.

Doczytałam "Zabójczą biel". No ciekawa jestem wrażeń eM. ! Cała książka bardzo mi się podobała, ale... rozpisana jest na ponad 600 stron i jakby jeszcze zabrakło miejsca na dokładność. Nie pojmuję w jaki sposób Robin i Strike powiązali wątki - wydaje się to niewiarygodne, a motywy sprawców w kontekście zawiłości wątków słabe lub ograne... Niemniej i tak chętnie obejrzę ekranizację i posłucham audio :) Lubię ten klimat i opisy tak plastyczne, że oczami wyobraźni widzę całość.

Mama zdecydowała się na pomoc wolontariuszki w sprawie zakupów, ale wolontariuszkę chyba przygniótł rozmach mojej rodzicielki ;) Na razie ze współpracy nie wynikło nic ponad to, że mama została bez chleba i cukru.

D. dalej gotuje i piecze. Crumble wiśniowe wychodzi mu doskonałe ! A duszone udka w śmietanie zaskakująco dobre !

Piosenka z ostatnich stron "Zabójczej bieli", a ja w końcu sięgnęłam po Beatlesów.






4 komentarze:

  1. wiesz... z bólem serca to przyznaję, ale ja w kryminałach niemal nigdy nie rozumiem drogi jaka prowadziła do rozwikłania zagadki. pocieszam się, że to dlatego, iż współcześnie autorzy nie stawiają na dedukcję ale na maksymalne zaciemnienie, zmylenie czytelnika, po drodze wprowadzają tyle postaci i zdarzeń, że dość często to rozwiązanie jest na bakier z logiką (moją:P)

    cukier szkodzi, chleb polecam mrozić. u nas w Lidlu pojawiła się taka sprytna krajalnica do chleba. kroi nawet te bochenki, z którymi ja domowo sobie nie radzę. więc jadę raz na dwa tygodnie, kupuję cztery bochenki i wieczorem wyjmuję kilka kromek z lodówki, żeby odmroziła się porcja na kolejny dzień. dzięki temu nie marnujemy ani kawałka. a jeszcze mam cieniutko pokrojone, tak jak lubię!

    jaki zbieg okoliczności! właśnie wczoraj opowiadałam L. m.in. o tej książce (ogólnie o tym, że norweski model stosunków rodzinnych i międzyludzkich jest dla mnie mocno wypaczony)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś dowiedziałam się, że wolontariuszka kupiła Cisowiankę, ponieważ wg niej jest lepsza od Nałęczowianki...a mama na pierdolca w tym zakresie i żadna inna woda jej nie smakuje. No nic, niech doświadcza własnych wyborów, bo mnie opada wszystko.

    Książkę czytam i się wciągam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale trochę nieodpowiedzialne to ze strony wolontariuszki. nawet jeśli według niej woda lepsza to może mieć np. zbyt dużą zawartość potasu, która wpływa na działanie leków nasercowych, więc powinna być ostrożniejsza w tej samowoli.
    a my kupiliśmy dzbanek filtrujący i pijemy już tylko naszą kranówkę:)

    OdpowiedzUsuń