poniedziałek, 25 lutego 2019

G./17 [21-24.02.2019]

Odebrałam zaświadczenie z gimnazjum. Pod szkołą spotkałam naszą wieloletnią sąsiadkę z Wiartla. Podwiozłam ją do domu. Mówiła, że nie może pogodzić się z brakiem mojego ojca. To było miłe, smutne i wzruszające.

Popołudnia w czwartek i piątek spędziłam w br2. W tym miesiącu rozliczanie idzie sprawniej, spokojniej. W ogóle atmosfera w biurze jest o niebo lepsza, niż przez ostatni rok.
Wieczorem w piątek pojechałam jeszcze na relaksację. Nie zasnęłam, trochę wyciszyłam się i mam wrażenie, że wyluzowałam z trzymaniem się tych wszystkich smętnych myśli.

Wysłuchałam "Coś, o czym chciałam ci powiedzieć". Mnie się podobało, ale fakt, lubię opowiadania. Na pewno co najmniej trzy zrobiły na mnie wrażenie, zostawiły ślad. To takie krótkie obyczajowe, realistyczne historie. Te trzy z zauważalnym twistem, mistrzowsko podkręcone. Jedyny mankament ze strony Auditeki, to zbyt krótkie przerwy między kolejnymi historiami, a Anna Cieślak tam szepcze tytuły, że trzeba naprawdę dużego skupienia, żeby to zauważyć.
Jako kolejny włączyłam 2 Księgę Tronu z czaszek. Przyznam, że to niesamowity cykl. Przemyślany, spójny, widać jak bohaterowie ewoluują, pozostając jednak sobą, mnogość postaci nie przeszkadza, ponieważ scharakteryzowani są tak rzetelnie, że nie ma zamieszania. No i Filip Kosior czyta rewelacyjnie.

W czwartek ugotowałam pieczarkową odświeżoną jedwabistym szpinakiem i w takim składzie wchodzi na listę moich ulubionych zup.
W sobotę po powrocie z br1 postanowiłam zrobić pączki. I na dodatek uparłam się, że mają wyjść dobre i miękkie ! Wyszły niezłe - nadziewane wiśniami. Pragnę powtórki :) tylko muszę kupić termometr cukierniczy.




Z pączkami pojechałam pić za zdrowie nowo narodzonej wnuczki Irenki.

W niedzielę pojechałyśmy z mamą do Ośrodka. Było smutno, tata w kiepskiej formie, bardzo śpiący i bardzo nieobecny...

Cieszę się, że wziąwszy pod uwagę dostępne opcje, jestem sama. D. aktualnie odleciał z planety Ziemia, a ja mogę wyłączyć internet i nie czytać jego przemyśleń. Jest taki stary kawał, jak to siedzą babcia z dziadkiem przy stole i w pewnym momencie dziadek uderza babkę łyżką w głowę mówiąc: jak sobie przypomnę, żeś ty cnoty nie miała...
I okazuje się, że to nie kawał, a historia całkiem życiowa.

2 komentarze:

  1. przyznam, ze dla mnie Filip Kosior to chyba najlepszy lektor. a gdzieś w sieci trafiłam na filmik "making of", w którym najpierw rozmawia z reżyserem a później czyta tym "swoim" głosem. kiedy mówi normalnie, zwyczajnie to brzmi jak zupełnie inny człowiek! w życiu nie skojarzyłabym go z TYM głosem:)

    ech... teoretycznie nie przepadam za pączkami. oczywiście w Tłusty Czwartek kompletnie o tym zapominam, a patrząc na to zdjęcie to wręz stwierdzam, że żarłabym!

    a co z tym D.? napiszesz na priv?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądam "Barwy szczęścia", gdzie Filip Kosior gra i teraz mam z nim tak, jak z M. Bonaszewskim, niekiedy słyszę "ten głos" z audiobooka :)

    Z pączkami WIELKIE DZIĘKI ale mimo, że cisto wyszło super, to potem strasznie szybko się wysuszało, co widać na tym zdjęciu, gdy się smażą. Chyba przykrycie ich podczas wyrastania to za mało. Ale przyznam, że pomimo zbyt gęstego lukru - z lenistwa i obawy, że zbyt go rozwodnię - to w kilku przypadkach wystąpiła jaśniejsza obwódka :)

    OdpowiedzUsuń