Po "Rysie" I. Brejdyganta zaczęłam słuchać Szadź. Spodobał mi się sposób pisania tego pana. Trochę w "Rysie" przeszarżował, ale postanowiłam sprawdzić co jeszcze ma do zaoferowania.
W ramach dbania o siebie, byłam powtórnie na laserze nóg. Jeśli efekt utrzyma się trwale, to będę zachwycona ! Później kosmetyczka zrobiła mi bladoróżową hybrydę i peeling kawitacyjny. Uznałam, że chcę i muszę poświęcić dla siebie trochę pieniędzy i czasu, żeby utrzymywać psychiczny pion.
Wieczorem rozmawiałam z Ig. Powoli i opornie ale dociera w końcu do niego, że ma problem. Odetchnęłam, gdy usłyszałam, że on aż tak chętny na wspólne mieszkanie z Izą nie jest, jak mi się wydawało.
Przyznam, że "Szadź" kupiłam bo czyta Przemysłam Bluszcz:)))
OdpowiedzUsuńA laser to depilacja czy zamykanie naczynek?
Cieszę się, że I. zmienia nastawienie. To zawsze jakiś mały kroczek do przodu.
No właśnie w tym przypadku Przemysław Bluszcz podnosi jeszcze jakość książki. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Kiedyś mówiłaś mi, że lubisz go jako lektora, a ja gdy o nim myślę, to (niestety) pierwsze skojarzenie, to scena z "Drogówki" w saunie i bardzo mieszane uczucia...
OdpowiedzUsuńLaser do depilacji :)
A z Ig - wrócił pomysł zamieszania razem od nowego roku szkolnego... Przeraża mnie ta "big love"...